Nadar Vlkan

Nadar Vlkan

O ochronie uszu pamiętać trzeba…

O ziołach i roślinach, co na uszy pomagają słów i rad szeptuchy Ragany kilka, bo z uszami nie warto żartować. Gdy ucho przewieje, to wygrzać je należy, a gdy boli z innej przyczyny, wśród znawców szukać pomocy trzeba.
Usiądź, młodzieńcze. Zara ci co wynajdę. Mówisz, że cię przewiało? Ucho ci dokucza, powiadasz od wiatru… Hm… może i tak jest, może i tak jest. Ale jakem Ragana, to jeszcze co innego ci spokoju nie daje. W oczach to widzę. Na ucho zaś spróbuję szybko co zaradzić.
O, jest! Masz tu utartego czosnku i goździków. Rozgrzej je w jakim rondlu i wsyp do tego woreczka, a następnie do ucha przykładaj. I tak przez trzy wieczory i trzy poranki. Tu masz jeszcze rumianek, parz go i rób okłady ciepłe… tak ze trzy, cztery razy na dzień, nie zawadzi. Jeno pilnuj, żebyś ucha wewnątrz nie moczył. Pokrzyku ci nie dam, bo zaczerwienienia nie widzę, a i z pokrzykiem ostrożnie trzeba. To co leczy, czasem i zatruć poradzi. Rumianek tu wystarczyć winien… I to ucho dobrze ochraniaj, weź koniecznie jakie nakrycie na głowę. A porządne! Nie tam jaki kaptur, tylko porządną czapę.
Jeśli jednak za trzy wieczory nie przejdzie, to ruszaj koniecznie bez zwłoki do starego Krzesąda Uzdrowiciela, co na Wilczej Wyspie mieszka. Jeno on ci wtenczas może pomóc. Rzeknij mu, com ci dała na to ucho. Bo z uszyma żartów nie ma, pamiętaj, młodzieńcze. Jedne je masz na cały żywot, szanuj więc…
Kochanieńki, ale uszy to czasem i z nerwów bolą, ze smutku, ze zgryzoty… A patrzaj jak tam ponuro na tym świecie… Liście opadły, słońce się chowa za gęstymi chmurami. Zima idzie, czuć ją każdego poranka, jak jeno drzwierza uchylisz. Powietrze nią pachnie już. To i odporność nam marnieje bez słońca…
Mówią, że wszystkie nasze bolączki to w kręgosłupie się dają we znaki i w trzewiach, ale uwierz leciwej Raganie, bywa, że przez uszy o sobie znać daję. Albo w kolanach czy kostkach… Odrzucenie przez innych, poczucie braku docenienia, a nawet nieumiejętność podjęcia decyzji, wszystko możesz poczuć fizycznie, młodzieńcze.
Tutaj masz buteleczkę mojej nalewki z dzięgla litwora, goryczki żółtej, kozłka, serdecznika i różeńca górskiego. Odrobinę pij przed popołudniowym posiłkiem i przed snem. Uspokoi twój organizm i myśli. Nie zaszkodzi…
Dabógda, że to nie z napięcia w twoim sercu to ucho… I pamiętaj, kochanieńki, jak trzeciego dnia poprawy nie będzie, to pędem do Krzesąda Uzdrowiciela. Są choroby, na które zwyczajna szeptucha nie poradzi. Bywaj zdrów i niech ci bogi ukojenie przyniesą!

Podziel się

Share on facebook
Facebook
Zobacz inne przepisy