Żywiołowy rumor wioski zostawiasz za sobą. Podchodzisz do brzegów jeziora i ścieżką między sitowiem, a wysokimi źdźbłami kłosówki, kostrzewy i wiechliny zmierzasz w kierunku małej chatynki z drewnianych bali zbitej. Przed chatynką siedzi kobieta, ni młoda, ni stara, taka, co to trudno jej wiek ocenić, połyskujący warkocz jagodowych włosów opada jej na ramię, a ciemnosiwa lniana suknia gubi się w trawie:

– Sława, Przyjacielu! – z uśmiechem Cię pozdrawia – przybyłeś po wiedzę i tu ją znajdziesz. Przy naparze z serdecznika możemy porozmawiać. Mam ja zapiski w dawnych językach, historyje i opowieści o bogach, duchach i ludziach zwykłych. O tym, co było Ci opowiem, a i o tym, co być jeszcze może… Wiem, co z czego się wzięło i czemu dziś mawia się tak, a nie inaczej… O tym, że kultura nasza słowiańska, prastara, w języku zaklęta i że wcale Germanie, Celtowie, Normanie nie są nam aż tak dalecy… O obyczaju, co mimo upływu lat wciąż trwa niezmienny… Usiądź, zapytaj, a odpowiem, posłuchaj, a historyje usłyszysz takie, których dotąd jeszcze nie słyszałeś…

Usiądź, a ja już niosę ciepły aromatyczny napar…

Witam Cię w moich skromnych progach.

Mądrości wiedunki